niedziela, 26 sierpnia 2012

Sztywny Pal

Słaniała się Setria między krzesłem a ścianą i próbowała uniknąć zsunięcia na podłogę. Nie była pijana, o nie! Zwyczajnie niewyspana, głodna i odurzona oparami tego miejsca była nasza elfka. Ostatnie kilkadziesiąt aden wydała na wizytę u - z braku lepszych określeń - fryzjera ("Jakież urodziwe z panienki stworzenie! Zaraz sprawimy piękny warkocz coby kobiecości dodać..." - tu nastąpiło zuchwałe i przypadkowe "ciach!" - "...A wie panienka? Ostatnio chłopięce fryzury robią furorę wśród chcących nosić się modnie panien!"). Pozytywne perspektywy jakoś nie miały ochoty zawitać w jej widnokręgu. Zamiast tego widziała takie zaokrąglone i puszczalskie. Takie to mają proste życie...
Łoskotnęło coś nagle na krzesło tuż obok, plasnęło na stolik, lecz zasłużyło sobie na skupienie uwagi dopiero podzwaniającym złotem, lądującym przed nią w sposób, trzeba to przyznać, oryginalny. W kuflu. Gdzieś za i ponad oparem pieniędzy rozpoznać się dało wąsatobrodatego, korpulentnego jegomościa o wzroście i spojrzeniu granitowo zdecydowanego na coś głazu. Krasnolud chrząknął dobitnie, pomruczał coś gardłowo i siłą woli zapewne rozkruszył kamienne rysy twarzy unosząc ciężkie od tłuszczu, potu i skraplających się karczmianych oparów wokółustne owłosienie. To znaczy uśmiechnął się.
- Znowu ty... - jęknęła Setria przenosząc się na stolik łokciami, podpierając sobie brodę tuż nad złocistym ugaszaczem jej pragnień. - Co masz dzisiaj nowego?
- HA! - zakrzyknął osobnik z entuzjazmem tak niezdrowym, że aż kilku mętów z odmętów pomieszczenia syknęło groźnie, że im się nurzanie w alkoholowym mroku przerywa. - Nic to nowego. - dodał krasnolud cichszym już znacznie tonem - Receptura to stara z dziada pradziada i dziada jego dziada. Ino żem nie próbował ichniej wcześniej bo to morderca straszliwy. Zwano to kiedyś Sztywny Pal Eutanazji, bo po wypiciu paroliż jaki wstempował i dobijać było trza z litości.
- Ach tak... - szczerze zainteresowała się nasza bohaterka, unosząc w górę brew.
- Żem się naraził rodzinie mej i wiela oszczędności wydał! Szansa przede mnom coby zostać produktorem najmocniejszego trunku znanego świata! Jeśli tylko panienkę ruszy... - przyszły właściciel niemałej fortuny zamilkł i pogładził w zaaferowaniu brodę wlepiając obłędne nadzieją spojrzenie w zaspaną elfkę.
Zaspana elfka westchnęła. Miewała czasami wyrzuty sumienia, ale tylko czasami, króciutkie, na szczęście nie mające wpływu na efekt końcowy.
- Dawaj. - stwierdziła sucho. Natychmiast prawie wylądowała przed nią flaszeczka brunatnej substancji, która po odkorkowaniu wypuściła z siebie radośnie strużkę dymu. - I przynieś mi wody. - dodała widząc, że to któryś z tych siarkopodobnych wyrobów. Przełknęła ślinę, wlała w siebie zawartość naczynia i zamknęła oczy.
Solidny dreszcz przeorał jej całe ciało, a skóra nie przykryta akurat ubraniem wypuściła bardzo wyraźny obłoczek pary. Miała Setria wrażenie, że coś w niej eksplodowało, zamieniając żołądek w magmową skałę. Zachrypiałym głosem godnym najstarszych orczych szamanów poprosiła o tę cholerną wodę. Picie bolało jak diabli, ale bez tego mogło być znacznie gorzej. Zawsze podziwiała swoje zdolności do regeneracji, ale lepiej nie kusić losu.
Przyjrzała się otoczeniu. Świat nie falował, nie wirował. Nie chciało się jej śmiać ani tańczyć nago na stole. Nadal była przeraźliwie trzeźwa. Szlag by to...
- Muszę przyznać, że to jeden z najmocniejszych. Pozwala zupełnie na nowo odkryć swoje wnętrzności. - starała się pocieszyć zawiedzionego, ogołoconego z pieniędzy brodacza. Zawartość kufla zręcznie zgarnęła do swojej wysłużonej sakiewki. Już miała odejść, kiedy pojawił się pomysł. - Ale! Nie poddawaj się tak łatwo. - klepnęła bankruta po ramieniu i wskazała brodą okolicę. - Widzisz te tam kobiety z biustem na wierzchu i siedzeniem rozkołysanym lepiej niż łajba w trakcie sztormu? Idź do nich z kolejną buteleczką i zareklamuj ją jako Sztywny Pal Nagłej Okazji. Omiń tylko część o dobijaniu z litości. No i wymyśl dobrą cenę.
Jak powiedziała tak zrobił. Efektów pomysłu już jednakże nie widziała. Właśnie zaczynało robić się jej niedobrze...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz